^ powrót

Aktualności

Szerszenie są wszędzie ;)

Szerszenie biegają w Prusicach

W ostatnią styczniową niedzielę tego roku Szerszenie utworzyły aż dwie drużyny. Prócz zbiórki w zwyczajowym miejscu, o zwyczajowej porze, frakcja Movistar Nowy Dwór postanowiła pokazać, że start w Biegu Sylwestrowym to nie żaden przypadek i że prócz kolarstwa – co rozumie się samo przez się – w życiu Szerszenia może być też miejsce na bieganie! I żeby nie była to czcza gadanina, zapisali się nasi bracia po żądle na bieg z cyklu Prusice Biegają. Impreza, póki co, ma charakter kameralny, niemal rodzinny, co – z relacji naszych kolegów – jest jej wielką zaletą i sprawia, że będą w niej brać udział dalej :)

1

Jednak Szerszenie zawsze pozostaną Szerszeniami, dlatego aby dostać się na miejsce biegu, wybrali jedynie słuszny środek transportu :) Więcej o owym biegu znaleźć można w relacji organizatorów.

2

W poszukiwaniu kamienia filozoficznego

Nieco później tego samego dnia, druga grupa Szerszeni kręciła w kierunku Obornik Śląskich, aby odnaleźć najpierw kolegę Bogdana, a potem kamień... na tyle mityczny, że niemal filozoficzny ;) Pierwszym jednak sukcesem było odnalezienie krzyża pokutnego bardzo pokaźnych rozmiarów. Nie wiemy, czy wielkość krzyża miała związek z rozmiarem zbrodni, ale owo świadectwo przeszłości robi wrażenie...

3

"Nieco" wcześniej, zanim na tych terenach doszło do okrutnego czynu, upamiętnionego wspomnianym kamieniem, tereny te odwiedził lodowiec i on również pozostawił po sobie pamiątkę, którą ostatecznie udało się nam odnaleźć i stosowną fotografię dodać do naszej księgi pamiątkowej :) Taka to była niedziela...

4

Galerie z wydarzeń tym razem skromne, ale są. Szerszenie biegają w Prusicach, oraz W poszukiwanie kamienia filozoficznego.

Zima zima (mróz, śnieg, te sprawy...)

Niemal do końca zeszłego roku mieliśmy jesień. Co prawda ostatenie 2-3 dni było już mroźno, ale wciąż jeszcze nie zimowo i można było udawać, że to taki przymrozek. Zima przyszła do nas w sylwestrową noc i trwa do dziś. To oczywiście nie znaczy, że nie jeździmy! Wręcz przeciwnie – już w Nowy Rok kilku śmiałków wyruszyło w teren, zobaczyć śnieg i nie tylko.

1
[Noworoczna galeria tu]

Dwa dni później zima była już dobrze zadomowiona! Śniegu niby niezbyt dużo, ale za to bardzo mroźno – termometr w rowerowym komputerku pokazywał w najzimniejszym miejscy trasy -15,2 stopnia. Nie zatrzymywaliśmy się więc na długo. Mimo mrozu udało się całkiem przyzwoitą odległość pokonać – tak koło 38 km, odwiedzając przy tym Kuźniczysko, Masłowiec, Komorówko i klika innych wiosek :)

2
[Galeria bardzo mroźna tu]

Potem stawy zamarzły, śniegu trochę przybyło... wybraliśmy się więc zobaczyć, co tam słychać na najbliżej Trzebnicy położonym stoku narciarskim, w Machnicach. Więc tego... tłumów nie było :) Rowerzystów więcej, niż narciarzy.

3
[Galeria Machnicka tu]

Kolejny weekend znów był bardzo zimowy, ale tak przecież powinno być w połowie stycznia! Pokręciliśmy się więc w okolicach budowy drogi S5, ale krótko, a następnie przetarliśmy szlak na "Górę Szybowcową" koło Kuraszkowa, aby stamtąd przez Piekary i Marcinowo wrócić do domu :)

4

[Cała galeria tu]

Bieg Sylwestrowy 2015

Organizowany od lat w Trzebnicy Bieg Sylwestrowy na 10 km jest już pewnego rodzaju stałym punktem w kalendarzu. Część Szerszeni startuje w nim tak o, można by powiedzieć – "z biegu" ;) Inni przygotowują się bardziej serio i trenują już miesiąc wcześniej, a nie raz i dłużej. Tak czy inaczej, zwykle kilka osób w naszych barwach pojawia się na ulicach miasta tego dnia. Tak było i tym razem! Był mróz, ale nie było śniegu. Było zmęczenie, ale i radość z dobiegnięcia do mety :)

1
[Bieg Sylwestrowy – galeria jest tu]

No a po wszystkim udaliśmy się do jednego z naszych serszeniowych gniazd, aby wspólnie pogadać, co nieco przekąsić i dzieląc się szampanem pożegnać odchodzący rok. Prócz samych Szerszeni, byli też znamienici goście! I dużo śmiechu :) Zapraszamy do oglądania!

2
[Imprezka po biegu – galeria jest tu]

Zima, a nie-zima

Szerszenie jeżdżą cały rok, co nie jest żadną tajemnicą :) Tak jest też tej zimy, choć trzeba powiedzieć, że tego roku zima jest wyraźnie podzielona na dwie części. W pierwszej przypominała zdecydowanie jesień, a chwilami wiosnę – nie było grama śniegu, a temperatury sięgały chwilami nawet +17 stopni. W takich warunkach łatwiej było jeździć w nieco dłuższe trasy, albo spędzać czas na piknikowaniu.

I tak, pod koniec listopada pojechaliśmy w okolice wsi Niedary, w pobliżu której las skrywa krótkie i strome podjazdy, co do których niektórzy Szerszenie mają słabość :)

1

[Cała galeria tu]

Tydzień później odhaczyliśmy żelazny punkt sezonu, a właściwie "pozasezonu", czyli Jaz Niezgoda (a.k.a.: Tama Göringa). Jaz został całkowicie przebudowany niedawno i była to nasza pierwsza wizyta w tym miejscu od czasu remontu. Uczucia mieszane, bo choć teraz wszystko nowe i dzięki temu postoi jeszcze wieeele lat, to dawna, w znacznym stopniu drewniana konstrukcja, miała swój urok...

2

[Cała galeria tu]

Wreszcie, tuż przed początkiem kalendarzowej zimy, postanowiliśmy zrobić sobie piknik, z rybą smażoną nad ogniskiem. Czy ktoś mógłby przypuszczać, że tak będzie wyglądać druga połowa grudnia? Nasz zimowy guru – Tomek, relacjonuje ten dzień tak:

"Proponuje odnotować, że znalazłem nowo oddany odcinek drogi asfaltowej (nie ma go jeszcze na mapkach): łącznik Zawonia – Niedary. Przejechany, przyjęty do celów treningowych – orzekło Stowarzyszenie :)
Potem troszkę lasami, trochę nowym asfaltem (Zawonia – Budczyce i dalej do Kuźniczyska). Celem był Masłowiec, a dokładnie posiadłości Wiadomo Kogo. Mistrz ceremonii smażenia przedświątecznego karpia mógł się wykazać – wszak do wykarmienia – z wyjątkiem na Jego szczęście nieobecnych żarłoków – miał i tak niemałą grupkę zainteresowanych! A że przy okazji nikt się nie zapalił, to możemy przypisać Mariuszowi – nadał takie tempo na dojeździe, że stroje po prostu były mokre.... Eh."

3

[Cała galeria tu]

Nic dodać, nic ująć!

A dwanaście dni później zima się jednak upomniała o Kocie Góry, ale to już zupełnie inna historia :)

 

Zakończenie Sezonu (7 XI)

Trudno jest opisać, co działo się na szerszeniowej imprezie kończącej sezon. Ktoś mógłby próbować zgadywać i mniej lub bardziej zbliżyć się do prawdy, ale można chyba bez wielkiej przesady powiedzieć, że było fajniej, niż ktokolwiek się spodziewał :)

1

Impreza była przede wszystkim biesiadą, jednak damy głowę, że przez większość czasu nie skupialiśmy się na jedzeniu i piciu, ale na tym, co działo się poza stołem. Jednym z powodów, dlaczego było to prawdopodobnie najlepsze zakończenie w historii naszego klubu mógł być fakt, że zabawę zapewniały nam aż trzy pomysły rozrywkowe, autorstwa: Zenka, Mariana i teamu Movistar Nowy Dwór! To dzięki temu, że ich programy łączyły się, przeplatały i uzupełniały, ten wieczór będziemy pamiętać długo.

2

Prócz części "typowo" rozrywkowej miało też miejsce ważne wydarzenie, a mianowicie rytualne przyjęcie do naszego grona trzech nowych osób.

3

Byli to: jeżdżący z nami już od dłuższego czasu, startujący między innymi w tegorocznym Amber Road Zbyszek Zaradniewicz, Edward Kuczmarz – kolarz skrajnie długodystansowy (wybiera się między innymi na zdwojony dystans Bałtyk-Bieszczady ;) ) i zwycięsca tegorocznego Twardziela – Bartosz Tabaka. Witamy w naszym gronie!

4

Za to niekwestionowanym bohaterem części rozrywkowej był Mirek, który zgarnął niezliczone dyplomy uznania, w tym dyplom za stanięcie na podium w jeździe parami w Zawoni, oraz... dyplom za otrzymanie najwiękrzej liczby dyplomów w roku 2015-tym ;) Niestety, choć postać Mirka błyszczała tego wieczora, to krył się on jakoś przed obiektywami i z dyplomem w ręku przyłapany jest tu tylko raz...

5

Było też wielu, wielu innych docenionych na wszelkie możliwe sposoby! I były też konkursy, np. na najbardziej ocieplaną klatę, z którego zdjęcie prezentujemy z pewnym wahaniem ;)

6

Słowem, nie było chyba w gronie Szerszeni osoby, która zostałaby pominięta, czy to przez Movistar Nowy Dwór, czy to przez któregoś z pozostałych wodzirejów. Dziękujemy za wspaniałą, kilkugodzinną zabawę! :)

7

Ale nie tylko salwy śmiechu zostaną w naszej pamięci po tej imprezie. Były też momenty wspomnień i refleksji. Niewinna propozycja Zenka, aby każdy, kolejno, opowiedział o swoich osiągnięciach w kończącym się roku, przerodziła się w paradę wspomnień i podziękowań. Wielu długoletnich Szerszeni mówiło o tym, jak wiele dla nich znaczy nasza wspólnota lub pojedynczy jej członkowie. Przywołanych zostało wiele zabawnych oraz z innego powodu ważnych momentów... Ta nie do końca zaplanowana część wieczoru wiele mogła powiedzieć o nas nowoprzyjętym kolegom. O nas i o tym, co nas trzyma razem i sprawia, że z dumą nosimy klubowe stroje.

8

Końcowa, również nieplanowana przemowa naszego honorowego członka, Antoniego Godyckiego-Ćwirko i wypowiedziane przez niego życzenie, abyśmy za rok spotkali się w tym samym gronie... to wszystko tylko spotęgowało poczucie wspólnoty, wrażenie, że Szerszenie to nie tylko grupa osób chcących wygrać w tych, czy innych zawodach, ale o wiele, wiele więcej. I tego się trzymajmy!