^ powrót

Aktualności

Twardziel 2015

Niespełna trzydziestka śmiałków stanęła w szranki na naszym czwartym już "Twardzielu". Wśród nich tylko jedna pani (a szkoda, że nie więcej!), oraz burmistrz Żmigrodu – Robert Lewandowski. Na zdjęciu przed rozpoczęciem zawodów wszyscy jeszcze w bardzo dobrym stanie.

1

O godzinie 11:00 pierwsi zawodnicy rozpoczęli zmagania od przepłynięcia 100 m w wodach żmigrodzkiego basenu, który przy tej pogodzie prezentował się lepiej, niż w folderach reklamowych.

2

W rozmowach zasłyszanych już na mecie wynikało, że aby serio myśleć o wygranej, należało mieć dobry sposób na szybkie przejście od jednej konkurencji do drugiej...

3

A drugą było przejechanie około 35 km do Trzebnicy. Trasa wiodła w większości drogami asfaltowymi, ale trochę też lasem, drogą szutrową.

4

Słońce i watr to dwa żywioły, które dziś smagały ciała wspaniałych atletów...

5

...więc przystępując do ostatniej konkurencji – biegu na dystansie około 3 km, zawodnicy byli już mocno nadwątleni. Ale przecież triatlon, nawet ten nasz, w wersji mini, to nie zawody dla cieniasów!

6

Wreszcie za linią mety! I chwila wytchnienia.

7

Oraz dekoracja zwycięzców. Przez najbliższy rok tytuł Twardzielki pozostanie w rękach pani Grażyny Popiel, która tradycyjnie już okazała się najtwardszą kobietą w okolicy ;) Jej wynik to 1:29:47.

8

Wśród mężczyzn na podium stanęli:

M1 (do 30 roku życia)

1. Bartosz Tabaka, z czasem 1:16:52
2. Mateusz Kowalczyk
3. Michał Środa

Bartosz zdobył jednocześnie tytuł Twardziela Roku.

M2 (między 31 a 45 rokiem)

1. Mariusz Gniado
2. Waldemar Wojciechowski
3. Sławomir Forberger

M3 (46-60 lat)

1. Gerard Skalski
2. Marian Przybylski
3. Zenon Janiak

M4 (61+)

1. Jan Krzesak
2. Tadeusz Hołubicki

Wszystkim uczestnikom gratulujemy, dziękujemy za udział w naszej zabawie i serdecznie zapraszamy za rok! :)

PS. Pełna galeria zdjęć tradycyjne na naszym googlu.

Czytaj więcej: Twardziel 2015

Kolarska, czerwcowa sobota

Sobota, 20. czerwca 2015 upłynęła pod znakiem co najmniej dwóch wydarzeń kolarskich. Pierwszym, szeroko prezentowanym przed, w trakcie i po fakcie, była Korona Kocich Gór – wyścig, w czasie którego po Wzgórzach Trzebnickich ścigali się najpierw zawodowcy, a potem amatorzy. Szerszeni było na liście startowej wielu i dało to dobre efekty, do czego wrócimy jeszcze na koniec :)

Drugim wydarzeniem, o mniejszej obiektywnie randze, jednak ważnym dla wszystkich jakoś tam związanych z Supermaratonami, był maraton kolarski w Choszcznie. Na jubileuszową, dziesiątą "Pętlę Drawską", pojechało dwóch Szerszeni, po jednym na dystans MINI i MEGA. Niestety nie udało się nam przywieźć żadnego trofeum (zajęliśmy pozycje: 6-tą i 5-tą w odpowiednich kategoriach wiekowych), ale mimo to impreza pozostanie miłym wspomnieniem. Trasa została poprowadzona po drogach dobrej i bardzo dobrej jakości, wśród malowniczych krajobrazów pojezierza*. Jakimś cudem ruch był mały, więc jazda była bezpieczna i komfortowa. Deszcz... ograniczył się raczej do przelotnej mżawki, choć osoby, które wybrały najdłuższy dystans, musieli spotkać się z przynajmniej jedną ulewą. Wiatr... no cóż – część drogi wypadała pod wiatr. Nie może być inaczej w wypadku pętli, prawda? Sumarycznie jednak można zaryzykować stwierdzenie, że aura sprzyjała zawodnikom :)

ch

Co do organizacji – również wszystko było w jak najlepszym porządku. Strudzeni długim dystansem kolarze w większości postrzegają kwestię posiłku regeneracyjnego za coś ważnego, jeśli nie kluczowego! Gospodarze Pętli serwują uczestnikom prawdziwy obiad w prawdziwej stołówce szkolnej, co ma swój klimat, chyba unikalny wśród Supermaratonów :) Inny wyróżnik tych zawodów to personalizowane medale pamiątkowe – każdy z przekraczających linię mety otrzymywał medal z gustownie wykonaną nalepką, zawierającą imię, nazwisko i osiągnięty w zawodach czas przejazdu. To bardzo fajny pomysł. Tak więc gospodarzom należą się podziękowania i słowa uznania. Szerszeniowych zdjęć z imprezy pawie nie ma, ale znamienita koleżanka Anna Kruczkowska prezentuje swoje fotografie. Jest też oczywiście jej relacja, którą polecamy :)

A teraz wróćmy do Korony Kocich Gór. Zawody były już wielokrotnie opisywane. Także na profilu Facebookowym Żądła Szerszenia znajdziecie sporo obrazków i słów o tym wydarzeniu, ale tu prezentujemy galerię naszych fotografów (Tomka i Bogdana) i gratulujemy naszym zawodnikom, bowiem Szerszenie nie tylko pojawili się na starcie, ale też kilku osobom udało się wspiąć na podium, z czego bardzo się cieszymy, bo konkurencja była mocna, a przebieg trasy niejako zobowiązywał nas do szczególnych starań :)

1

I tak:

  • Małgorzata Kocik zajęła I miejsce w kategorii K4,
  • Sławomir Obała III miejsce w M3,
  • Marian Przybylski III miejsce w M4,
  • Stanisław Szopa III miejsce w M5.
  • Najwyżej w klasyfikacji OPEN znalazł się Marcin Rau, na pozycji 10-tej.

2

3
Wszyscy wyżej wymienieni Szerszenie startowali na krótkim dystansie. Na długim nie mieliśmy tyle szczęścia ;)


*) Okazuje się, że podział geograficzny obszaru, przez który przebiega Pętla Drawska jest szalenie skomplikowany. Dociekliwych odsyłamy do stosownej mapy :)

 

 

 

 

 

Czytaj więcej: Kolarska, czerwcowa sobota

V Supermaraton Jastrzębi Łaskich

Po raz piąty już Klub Rowerowy "Jastrzębie Łaskie" zorganizował swój maraton. Podejrzewając, że warto tam być, stawiliśmy się na starcie w kilkuosobowym gronie w niedzielny poranek, 7 VI.

Trasa maratonu poprowadzona była po pętli liczącej nieco ponad 71 km, po drogach dobrej jakości, w terenie bez większych przewyższeń. Wiatr był średnio silny i przez pierwsze 30 km pomagał, potem wiał z boku, aby w reszcie przez ostatnich dwadzieścia kilka kilometrów spowalniać jazdę. Do tego jasne słońce, podgrzewające atmosferę nawet do 30 stopni ;)

Część z nas startowała na dystansie MINI, inni na MEGA. Na GIGA nikt z Szerszeni się nie pokusił tym razem. Na wszystkich dystansach tempo było bardzo wysokie, u zwycięzców przekraczające 40 km/h, czego z resztą można było się spodziewać... Ukształtowanie terenu sprzyjało zbijaniu się kolarzy w całkiem spore grupy, mknące naprawdę szybko. W rozmowach szerszeniowych po finiszu padały stwierdzenia typu: "Jechałem w grupie śmierci.", czy też "Nie sądziłem, że mogę mieć taką średnią.", albo "Niczego nie zapamiętałem z trasy." ;)

Na mecie czekało na zawodników wszystko, co powinno: jadło, napoje, medale, dobra atmosfera... z resztą trzeba powiedzieć, że Jastrzębie mają możliwość rozłożenia bazy maratonu w naprawdę korzystnym miejscu, dzięki czemu wszystko było o krok. Szkoda tylko, że kierujący pojazdami nie mogli uraczyć się złotym trunkiem z pochodzącego z zaprzyjaźnionego z Supermaratonami browaru... ale na szczęście można było na wynos ;)
Medal

Podsumowując: warto było przyjechać do Łasku! :) Przy okazji niektórzy przedstawiciele Szerszeni stanęli na podium. I tak:

  • miejsce I, Małgorzata Kocik, mini K5s (open 5),
  • miejsce I, Marcin Rau, mini 3i (open 44),
  • miejsce II Mariusz Gniado, mega 4i (open 28),
  • miejsce II, Sławomir Forberger, mega 3i (open 56),
  • miejsce III, Antoni Kaźmierczak, mega 6i (open 87).

Zdjęcia z podium znajdziecie tu :) // Niektóre zdjęcia nie są nasze – autorem jest Krzysztof Lis.

Łask 2015

 

Integracja u stóp Biskupiej Kopy

W drugiej połowie maja spora część naszego klubu wybrała się na wyjazd integracyjny w Góry Opawskie. Od strony organizacyjnej nad wyjazdem czuwał Szerszeń Marek, za co wszyscy mu dziękujemy :) Co prawda pierwsze spojrzenie na miejsce naszego noclegu powodowało lekką panikę (chodzi o specyficzny styl architektoniczny, przywodzący na myśl złote lata PRL-u), ale zwalczywszy chęć ucieczki szybko przekonaliśmy się, że to naprawdę dobre miejsce :) Z wygodami takimi jak basen, sauny, sale konferencyjne itp., a całość w przystępnej cenie.

Pierwszy wieczór, w którym również piszący te słowa brał udział, spędziliśmy na odpreżaniu się po całym tygodniu. Był więc szampan w basenie i długie dyskusje w temacie nam najdroższym, czyli o Szerszeniach :) A potem?

Nie był to najpiękniejszy majowy weekend, jeśli chodzi o pogodę, ale nie po to jechaliśmy taki kawał, żeby siedzieć bezczynnie! W sobotę więc większość uczestników wyjazdu wybrała się na Przejażdżkę. Piszę przez duże "P", bo celem nie było jakieś tam byle jakie miejsce, ale najbliższy krewny przytrzebnickiej Prababki, czyli Pradziad :)

P1

Dziwnym trafem podjazd w wykonaniu Szerszeni nie został uwieczniony na żadnym zdjęciu... hm... ok, zostawmy to :) Na szczycie było zimno, nawet bardzo! Po wykonaniu pamiątkowych zdjęć rój czym prędzej ewakułował się więc w cieplejsze rejony.

P2

Po drodze widzieliśmy wywrotkę kolarza, również pędzącego w dół. Niech więc to będzie okazja aby przypomnieć, że prędkość należy zawsze dostosować do swoich umiejętności i panujących warunków, niezależnie od tego, czy jedziemy rowerem, czy samochodem. Pechowcowi życzymy szybkiego wygojenia szlifów ;)

Co było potem i ponadto? To wiedzą ci, którzy byli, a wrócili bardzo zadowoleni :) Następna integracja podobno jesienią, w Górach Izerskich. Szybko zleci!

P3

A na koniec oczywiście zapraszamy do naszej galerii.

 

 

 

Czytaj więcej: Integracja u stóp Biskupiej Kopy

Nowy termin spotkań treningowych

Uwaga Szerszenie oraz osoby spoza klubu, które biorą udział w naszych niedzielnych spotkaniach. Na niedawnym walnym zebraniu ustaliliśmy między innymi, że począwszy od niedzieli 31. maja nasze zbiórki przed budynkiem starostwa przesuwamy na godzinę 10:30! To pewnego rodzaju kompromis między zwolennikami tradycji a tymi, którzy chcą długie, letnie dni lepiej wykorzystać :)

Czytaj więcej: Nowy termin spotkań treningowych