^ powrót

Aktualności

Gostyński klejnot dla amatorów

"Gostyń", "Amber Road", "Drużynówka", "Zawsze Wieje", ... Wiele nazw – jedna impreza. Jedyna taka w Polsce, znana chyba wszystkim klubom kolarskim (szosowym) w kraju. Przyjeżdża się tu wygrywać... ale nie wychodzi ;) Mimo to się wraca!

start 1Start 2

Foto: Mikołaj Kosowicz

Wróciliśmy więc i my, wystawiając dwie drużyny – zwykłą i Super Senior. Ośmiu Szerszeni i dwóch zawodników zaprzyjaźnionych. Walczyliśmy! Niektórzy z nas pobili życiowe rekordy na (prawie) 100 km (98,5 km). Jednak trzydzieści kilka drużyn okazało się szybszych. Cóż... Nie byliśmy zachwyceni, ale już w drodze powrotnej obmyślaliśmy, co można poprawić, aby za rok było lepiej :) Bo choć niektórzy członkowie klubu kwestionują sens udziału w zawodach, w których tak wiele brak nam do czołówki, to zrezygnować ze startu byłoby... Nie umiemy sobie tego wyobrazić! Na tym chyba polega magia AR, taki czar potrafią rzucić gospodarze :)

Trasa 1Trasa 2

Foto: Marek Duda

Przebieg imprezy? Organizacja? Trudno wskazać słabe punkty. Zabezpieczenie, piloci na motocyklach, lotni sędziowie, konferansjerka, naleśniki... gratulujemy, dziękujemy, będziemy wspominać, zapewne wrócimy!

Zenek

Klasyk Kłodzki 2015

Deszcze zapowiadane były na ten dzień w każdej prognozie pogody. Nie było więc nadziei, że jakoś się upiecze. Pozostawały tylko dwa pytania: "kiedy?", oraz "jak dużo?". W ciągu następnych kilku godzin mieliśmy poznać odpowiedzi na oba te ważne pytania i brzmiały one – odpowiednio – "właśnie teraz", "bardzo". Ale zanim do tego doszło, przywitało nas słońce, temperatura około 22 stopni i bardzo silny wiatr z południa, czy jakoś tak.

Nasz klub reprezentowało w Zieleńcu sześć osób, a wśród nich Bogusław "Żagiel" Szumiło, Zenon "Znowu wygrał" Janiak i Stanisław "Swoje zrobił" Szopa. Pozostali trzej startujący Szerszenie również dali z siebie wszystko, ale historia nigdy nie wymienia wszystkich bohaterów walk, dlaczego więc miałaby robić wyjątek dla Klasyka Kłodzkiego?

A dla każdego startującego była to w pewnym sensie bitwa. Toczyliśmy walkę nie tylko z trudną trasą, słabościami naszych organizmów, ale też żywiołami. Niektórzy z nas załapali się na jedną, inni na dwie ulewy. Boguś raz niemal pofrunął, próbując nierozważnie zdjąć pelerynę z obu rąk za jednym razem. Cóż... wiało wtedy w twarz ;) Na szczęście skończyło się na hamowaniu aerodynamicznym i niczym więcej. Najmocniejszym jednak akcentem była potężna burza, która usadowiła się nad Zieleńcem mniej więcej w czasie, gdy dojeżdżaliśmy do mety. Piszący te słowa "załapał się" na około 12 km jazdy w deszczu, pod koniec tak ulewnym, że mijani na finałowych kilometrach kolarze widoczni byli dopiero z odległości kilkunastu metrów, a jazda odbywała się pod prąd strumienia, który płynął sporą częścią jezdni. Przeżyć więc nie brakowało!

kk

Dlatego, może nawet bardziej niż zwykle, medal pamiątkowy wręczany na mecie był nagrodą za dzielność ;) Ostatecznie nasz występ zakończył się dwoma punktowanymi miejscami:

  • I miejsce dla Zenona Janiaka M5I (prawie jak MI5)
  • III miejsce dla Stanisława Szopy, również M5I

Aż żal, że jakimś trafem nie ma zdjęcia Szerszeni na podium, ale cóż... pozostają wspomnienia!

Na koniec oczywiście podziękowania i wyrazy uznania dla Organizatorów, za świetną – jak zawsze – imprezę. Trasa była obstawiona bardzo dobrze, szczególnie po czeskiej stronie, dzięki czemu można było skupić się na jeździe, a nie nawigowaniu. No i nielimotowane ciasto na mecie! Mniam :)

Twardziel 2015

Niespełna trzydziestka śmiałków stanęła w szranki na naszym czwartym już "Twardzielu". Wśród nich tylko jedna pani (a szkoda, że nie więcej!), oraz burmistrz Żmigrodu – Robert Lewandowski. Na zdjęciu przed rozpoczęciem zawodów wszyscy jeszcze w bardzo dobrym stanie.

1

O godzinie 11:00 pierwsi zawodnicy rozpoczęli zmagania od przepłynięcia 100 m w wodach żmigrodzkiego basenu, który przy tej pogodzie prezentował się lepiej, niż w folderach reklamowych.

2

W rozmowach zasłyszanych już na mecie wynikało, że aby serio myśleć o wygranej, należało mieć dobry sposób na szybkie przejście od jednej konkurencji do drugiej...

3

A drugą było przejechanie około 35 km do Trzebnicy. Trasa wiodła w większości drogami asfaltowymi, ale trochę też lasem, drogą szutrową.

4

Słońce i watr to dwa żywioły, które dziś smagały ciała wspaniałych atletów...

5

...więc przystępując do ostatniej konkurencji – biegu na dystansie około 3 km, zawodnicy byli już mocno nadwątleni. Ale przecież triatlon, nawet ten nasz, w wersji mini, to nie zawody dla cieniasów!

6

Wreszcie za linią mety! I chwila wytchnienia.

7

Oraz dekoracja zwycięzców. Przez najbliższy rok tytuł Twardzielki pozostanie w rękach pani Grażyny Popiel, która tradycyjnie już okazała się najtwardszą kobietą w okolicy ;) Jej wynik to 1:29:47.

8

Wśród mężczyzn na podium stanęli:

M1 (do 30 roku życia)

1. Bartosz Tabaka, z czasem 1:16:52
2. Mateusz Kowalczyk
3. Michał Środa

Bartosz zdobył jednocześnie tytuł Twardziela Roku.

M2 (między 31 a 45 rokiem)

1. Mariusz Gniado
2. Waldemar Wojciechowski
3. Sławomir Forberger

M3 (46-60 lat)

1. Gerard Skalski
2. Marian Przybylski
3. Zenon Janiak

M4 (61+)

1. Jan Krzesak
2. Tadeusz Hołubicki

Wszystkim uczestnikom gratulujemy, dziękujemy za udział w naszej zabawie i serdecznie zapraszamy za rok! :)

PS. Pełna galeria zdjęć tradycyjne na naszym googlu.

Czytaj więcej: Twardziel 2015

Kolarska, czerwcowa sobota

Sobota, 20. czerwca 2015 upłynęła pod znakiem co najmniej dwóch wydarzeń kolarskich. Pierwszym, szeroko prezentowanym przed, w trakcie i po fakcie, była Korona Kocich Gór – wyścig, w czasie którego po Wzgórzach Trzebnickich ścigali się najpierw zawodowcy, a potem amatorzy. Szerszeni było na liście startowej wielu i dało to dobre efekty, do czego wrócimy jeszcze na koniec :)

Drugim wydarzeniem, o mniejszej obiektywnie randze, jednak ważnym dla wszystkich jakoś tam związanych z Supermaratonami, był maraton kolarski w Choszcznie. Na jubileuszową, dziesiątą "Pętlę Drawską", pojechało dwóch Szerszeni, po jednym na dystans MINI i MEGA. Niestety nie udało się nam przywieźć żadnego trofeum (zajęliśmy pozycje: 6-tą i 5-tą w odpowiednich kategoriach wiekowych), ale mimo to impreza pozostanie miłym wspomnieniem. Trasa została poprowadzona po drogach dobrej i bardzo dobrej jakości, wśród malowniczych krajobrazów pojezierza*. Jakimś cudem ruch był mały, więc jazda była bezpieczna i komfortowa. Deszcz... ograniczył się raczej do przelotnej mżawki, choć osoby, które wybrały najdłuższy dystans, musieli spotkać się z przynajmniej jedną ulewą. Wiatr... no cóż – część drogi wypadała pod wiatr. Nie może być inaczej w wypadku pętli, prawda? Sumarycznie jednak można zaryzykować stwierdzenie, że aura sprzyjała zawodnikom :)

ch

Co do organizacji – również wszystko było w jak najlepszym porządku. Strudzeni długim dystansem kolarze w większości postrzegają kwestię posiłku regeneracyjnego za coś ważnego, jeśli nie kluczowego! Gospodarze Pętli serwują uczestnikom prawdziwy obiad w prawdziwej stołówce szkolnej, co ma swój klimat, chyba unikalny wśród Supermaratonów :) Inny wyróżnik tych zawodów to personalizowane medale pamiątkowe – każdy z przekraczających linię mety otrzymywał medal z gustownie wykonaną nalepką, zawierającą imię, nazwisko i osiągnięty w zawodach czas przejazdu. To bardzo fajny pomysł. Tak więc gospodarzom należą się podziękowania i słowa uznania. Szerszeniowych zdjęć z imprezy pawie nie ma, ale znamienita koleżanka Anna Kruczkowska prezentuje swoje fotografie. Jest też oczywiście jej relacja, którą polecamy :)

A teraz wróćmy do Korony Kocich Gór. Zawody były już wielokrotnie opisywane. Także na profilu Facebookowym Żądła Szerszenia znajdziecie sporo obrazków i słów o tym wydarzeniu, ale tu prezentujemy galerię naszych fotografów (Tomka i Bogdana) i gratulujemy naszym zawodnikom, bowiem Szerszenie nie tylko pojawili się na starcie, ale też kilku osobom udało się wspiąć na podium, z czego bardzo się cieszymy, bo konkurencja była mocna, a przebieg trasy niejako zobowiązywał nas do szczególnych starań :)

1

I tak:

  • Małgorzata Kocik zajęła I miejsce w kategorii K4,
  • Sławomir Obała III miejsce w M3,
  • Marian Przybylski III miejsce w M4,
  • Stanisław Szopa III miejsce w M5.
  • Najwyżej w klasyfikacji OPEN znalazł się Marcin Rau, na pozycji 10-tej.

2

3
Wszyscy wyżej wymienieni Szerszenie startowali na krótkim dystansie. Na długim nie mieliśmy tyle szczęścia ;)


*) Okazuje się, że podział geograficzny obszaru, przez który przebiega Pętla Drawska jest szalenie skomplikowany. Dociekliwych odsyłamy do stosownej mapy :)

 

 

 

 

 

Czytaj więcej: Kolarska, czerwcowa sobota

V Supermaraton Jastrzębi Łaskich

Po raz piąty już Klub Rowerowy "Jastrzębie Łaskie" zorganizował swój maraton. Podejrzewając, że warto tam być, stawiliśmy się na starcie w kilkuosobowym gronie w niedzielny poranek, 7 VI.

Trasa maratonu poprowadzona była po pętli liczącej nieco ponad 71 km, po drogach dobrej jakości, w terenie bez większych przewyższeń. Wiatr był średnio silny i przez pierwsze 30 km pomagał, potem wiał z boku, aby w reszcie przez ostatnich dwadzieścia kilka kilometrów spowalniać jazdę. Do tego jasne słońce, podgrzewające atmosferę nawet do 30 stopni ;)

Część z nas startowała na dystansie MINI, inni na MEGA. Na GIGA nikt z Szerszeni się nie pokusił tym razem. Na wszystkich dystansach tempo było bardzo wysokie, u zwycięzców przekraczające 40 km/h, czego z resztą można było się spodziewać... Ukształtowanie terenu sprzyjało zbijaniu się kolarzy w całkiem spore grupy, mknące naprawdę szybko. W rozmowach szerszeniowych po finiszu padały stwierdzenia typu: "Jechałem w grupie śmierci.", czy też "Nie sądziłem, że mogę mieć taką średnią.", albo "Niczego nie zapamiętałem z trasy." ;)

Na mecie czekało na zawodników wszystko, co powinno: jadło, napoje, medale, dobra atmosfera... z resztą trzeba powiedzieć, że Jastrzębie mają możliwość rozłożenia bazy maratonu w naprawdę korzystnym miejscu, dzięki czemu wszystko było o krok. Szkoda tylko, że kierujący pojazdami nie mogli uraczyć się złotym trunkiem z pochodzącego z zaprzyjaźnionego z Supermaratonami browaru... ale na szczęście można było na wynos ;)
Medal

Podsumowując: warto było przyjechać do Łasku! :) Przy okazji niektórzy przedstawiciele Szerszeni stanęli na podium. I tak:

  • miejsce I, Małgorzata Kocik, mini K5s (open 5),
  • miejsce I, Marcin Rau, mini 3i (open 44),
  • miejsce II Mariusz Gniado, mega 4i (open 28),
  • miejsce II, Sławomir Forberger, mega 3i (open 56),
  • miejsce III, Antoni Kaźmierczak, mega 6i (open 87).

Zdjęcia z podium znajdziecie tu :) // Niektóre zdjęcia nie są nasze – autorem jest Krzysztof Lis.

Łask 2015